18.12.09

144

12.12.09

143




(To nie jest finalna wersja; to raczej szkic fotograficzny)

142

4.12.09

141

29.11.09

14o

Spłukany analogowiec robi foty:



139

28.11.09

Dwie tony szynki i łóżko hotelowe

http://www.youtube.com/watch?v=0B_0EOOEz7s&feature=related

Chciałam to skomentować. Niestety, przypadkowo zamknęłam kartę i nie chciało mi się szukać tegoż "dzieła". A kiedy znalazłam, to z kolei minęła mi ochota na pisanie czegokolwiek pod nim. Pozostał jedynie przykrótki tekścik, który tutaj, dla potomności, zamieszczam:

I've got that terrible feeling that contemporary artists focus more on finding unusual/strange techniques of expression than on using old techniques in new way to express themselves. What I mean - I mean that it seems that good sculpture made of marble seems impossible when everywhere I can see only contructions made of ham and bottles of coke. They're not trying to create art, they're trying to create techniques, one by one, and every one is more stupid than that one before it. They want me to remember them even if they would stay in my memory only as the biggest trauma of my life.


Edit// Wyciągnęłam jeszcze z forum DA takie oto słowa - odpowiedź na pytanie Co cię kręci w fotografii?

ja lubię instalacje fotografować. bo to rozwój taki, panie, wszechstronny - manualny, kolorystyczny, spostrzegawczościowy. jestem przy tym bezdennie chujowa technicznie, ale co tam.
lubię lepić i malować po laleczkach, taka forma odreagowania pewnych skończonych etapów. lubię fotografować mięso, chociaż robię to rzadko. mięso jest szalenie wdzięcznym tematem, ale fajnie jest tylko wtedy, gdy potrzeba nie wypływa z wyrachowania [bo to takie dziwne, a ja nienormalny], ino rodzi się sama. siedzi się wtedy z tym mięsem na podłodze, rozrzuca się tam, gdzie trzeba, albo kroi, szyje, maluje, no, słowem robi się wszystko, bo wszystko przyjmie. i nagle, gdzieś w głębi, rodzi się pytanie: co ja, do cholery, z tym mięsem wyprawiam? pytanie jest bezcenne. poszukiwanie odpowiedzi - w trakcie.
dobrze fotografuje się kurczaki, zdatne do spożycia, to znaczy takie gołe i bez głów. głowę zresztą można doczepić jakąś. one (kurczaki, nie głowy) w formie swojej są trochę podobne do ludzi, dlatego przy instalacjach dobrze jest wykorzystać kurczaka w roli człowieka (właśnie na to wpadłam, jeżeli ktoś mi pomysł ukradnie - odgryzę przyrodzenie.), można mu nawet przyczepić cycki z masy plastycznej.

i streeta lubię. i czekam, kiedy przestanę się bać, że dostanę w mordę.

ale, odnośnie odpowiedzi, nieco bardziej skonkretyzowanej, na pytanie: kręci mnie wyzwanie, które dostaje wyobraźnia. praca ze światłem - wyciągnięcie czegokolwiek z dwóch biurkowych lampek. kolor. zagadkowość formy. i ta wspaniała rzecz, różniąca fotografię i malarstwo - w jaki sposób sfotografować czajnik z głową psa i 13 nogami? namalować chyba łatwiej, mimo wszystko. tzn. jeżeli się opanowało, przynajmniej względnie, kwestie techniczne obu dziedzin.



(W zasadzie jedno przeczy drugiemu, ale któż by od Loobeensky wymagał konsekwencji, moi mili Państwo? Tylko skończony idiota)